Cookies na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików Cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Jeżeli rozumiesz i akceptujesz powyższy fakt, kliknij w link obok. Jeżeli potrzebujesz więcej informacji, zapraszamy do zapoznania się z naszym działem "Polityka Cookies", klikając na link po prawej.

Akceptuj pliki Cookies

Więcej informacji

Wywiad z Nemanją Vidiciem

Wywiady » Wywiad z Nemanją Vidiciem


Wywiad z Nemanją Vidiciem Mediolan, Włochy, jest słoneczne popołudnie podczas gdy legenda Manchesteru United - Nemanja Vidić - spotyka reportera ESPN w pobliżu swojego domu, nieopodal pomnika Giuseppe Verdiego i stadionu San Siro.

- Znam dobre miejsce - powiedział 35-latek o barze, które specjalizuje się w serwowaniu wina i sera z szynką. - Bardzo lubię ser, muszę go mieć serwowany przy każdym posiłku.

Vidić oddaje się swojemu serowemu nałogowi, który towarzyszy mu od momentu zakończenia kariery w styczniu 2016 roku i zaczyna się rozmowa.

ESPN FC: Jak toczy się teraz twoje życie?
Vidić: Zostałem w Mediolanie po zakończeniu kariery. Lubię to miejsce. Tutejsze jedzenie i trunki przypadły mi do gustu. Musisz dobrze znać się na winie, jeśli planujesz zostać trenerem piłkarskim, właśnie o tym rozmawiają po meczach.

Chciałem rozkoszować się trochę życiem po zakończeniu kariery, więc zacząłem grać w golfa - grałem również w tenisa i podróżowałem po świecie. Zacząłem jeździć na nartach, co wzmocniło moje nogi. Zrobiłem jak widać kilka rzeczy, na które nie mogłem sobie pozwolić grając w piłkę. Milan to świetna lokalizacja, a sam język włoski nie jest trudny do nauki. Mój włoski powinien być lepszy, jednak dogaduję się jakoś. Kiedy uczysz się języka gdy jesteś starszy, boisz się popełniać błędy, kiedy jesteś z kolei młody nie obchodzi cię to. Trójka moich synów urodzonych w Manchesterze (10, 8 i 5 lat) mówi lepiej po włosku ode mnie. Chcę również polepszyć mój język hiszpański.

Po dłuższym odpoczynku chcę wrócić do futbolu, więc zmieniam powoli moją mentalność z rozkoszowania się życiem i przygotowuję do mojej przyszłości. Robię moją licencję trenerską w angielskim FA. To trudny, jednak dobry kurs, trenerzy tacy jak Gareth Southgate i Mauricio Pochettino wpadli w odwiedziny do nas. Byli wspaniali, naprawdę uczciwi.

Nicky Butt, David James, Nigel Clough i Watrren Joyce uczestniczą w kursie, plus kilku innych. Czuję, że chcą z nas zrobić najlepszych menedżerów jak tylko jest to możliwe. Uczymy się o swoich mocnych jak i słabych stronach. Nie spieszę się. Grałem na wysokim poziomie i dobrze czuję futbol. Nie miałem jednak pojęcia o aspektach futbolu, które musisz znać kiedy jesteś trenerem; media, odpowiedzialność za piłkarzy, psychologia, przywództwo.

ESPN FC: Sir Alex powiedział, że często mówiłeś do niego "przepraszam trenerze", gdyż często trenowałeś ciężko jakby to było spotkanie.
Vidić: - Zawsze przepraszałem, jeśli zbyt mocno zaatakowałem kolegę z drużyny. Nie robiłem tego specjalnie; grałem w mój naturalny sposób, nawet na treningach. Nie chciałem przegrywać pojedynków z kimkolwiek, więc nigdy nie odpuszczałem. Dodatkowo musiałem sobie radzić z graczami, którzy byli za szybcy. Czasami mijali mnie. Cristiano Ronaldo był zbyt szybki, Rooney kiedy był młodszy również. Louis Saha też był szybki. Ryan Giggs również, zwłaszcza na krótkich dystansach.

Musiałem ich powstrzymywać, trenowaliśmy więc na wysokim standardzie, co pozwoliło mi stać się lepszym piłkarzem. Ci piłkarze wiedzieli również, że aby mnie pokonać, musieli się napocić. Piłka lub piłkarz mogą mnie wyprzedzić, jednak nigdy jedno i drugie!

ESPN FC: Co było przyczyną świetnej współpracy z Ferdinandem?
Vidić: - Różniliśmy się charakterami i osobowościami. On pojawił się w mediach społecznościowych przed innymi piłkarzami i powiedział mi; 'Dołącz do mnie, będziesz miał z tego frajdę'. Ja jednak powiedziałem 'nie'. To nie dla mnie, ale Rio naprawdę lubił przemawiać do fanów i dzielić się swoimi opiniami. Nie mogę być taki jak on, jednak go lubię.

W meczach, Rio cieszył się grą z tyłu i wyprowadzać akcje ze swojej połowy. Był klasowym graczem, ja byłem jego przeciwieństwem. Lubiłem bronić. Pomagaliśmy sobie nawzajem i nasze partnerstwo naprawdę działało.

Rio pozwolił mi się zaaklimatyzować w klubie po moim przybyciu, sprawdzał czy wszystko jest w porządku, kilka razy zabrał mnie na miasto. To nie było coś, co robiłem często, jednak kiedy wyszliśmy, natknęliśmy się na Dwighta Yorke'a.

Nie sądziłem, że wie kim jestem, ale kiedy byłem młodym chłopakiem, uwielbiałem partnerstwo pomiędzy Yorkiem i Cole'em. Powiedziałem tego wieczoru do Dwight'a, że przez dwa lata byli najlepszą parą napastników na świecie! Musiał chyba pomyśleć, że byłem fanem.

ESPN FC: Więc oglądałeś United, które sięgnęło po potrójną koronę w 1999 roku?
Vidić: - Uwielbiałem oglądać Yorke'a i Cole'a. Zawsze się uśmiechali i zdobywali bramki. Kochałem ich energiczny styl, podglądałem bardziej napastników niż obrońców, kiedy byłem młodszy. Oglądałem również włoski futbol, lubiłem Parmę w składzie z Asprillą i Crespo. Fiorentina miała w swoich szeregach dwóch świetnych snajperów - Batistutę i Rui Costę.

ESPN FC: A przed tymi latami? Kibicowałeś Red Star Belgrad, którzy sięgnęli po Puchar Europy w 1991 roku?
Vidić: - Miałem 10 lat, pamiętam to dobrze. Mogę wymienić całą drużynę, piłka była moim życiem. Moje miasto było położone 200 kilometrów od Belgradu, jednak nie brakowało w nim fanów Red Star, jak również Partizana Belgrad. Moim marzeniem była gra w Red Star, podziwiałem zawsze ich napastników - Pancewa, Prosineckiego, Savicevicia i Jugovicia.

Red Star udali się do Bayernu Monachium w półfinale i wygrało 2-1. Co za mecz. Później zremisowali u siebie 2-2. Nagrałem ten mecz na wideo i później oglądałem go wiele razy, aż mój tata dostawał szału, gdyż nie lubił niczego oglądać!

Później Red Star grali w finale z Olympique Marsylia w Bari. Nie prezentowali się zbyt dobrze, jednak sięgnęli po puchar. Teraz to niemożliwe jeśli chodzi o serbski futbol. Wielkim sukcesem teraz jest sam awans do rozgrywek Ligi Mistrzów. Serbia jednak wciąż potrafi wychować dobrych piłkarzy.

ESPN FC: Żyłeś w ciężkich czasach, przeżyłeś wojnę....
Vidić: - Byłem w Belgradzie w 1999 roku, wiedzieliśmy że parę dni wcześniej na miasto spadły bomby. Słyszałem syreny, to nie było przyjemne. Futbol miał chwilę przerwy, czekałem jedną noc zanim wróciłem do mojego rodzinnego miasta na dwa miesiące.

To było bardzo smutne. Budynki w moim mieście został trafione przez bomby. Wybrali cele strategiczne, które znajdowały się w centrum. Serce telekomunikacji było położone 200 metrów od mojego domu. Tego dnia słyszałem potężną eksplozję. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Mój tata był niedaleko, a ja znajdowałem się poza miastem. Zadzwoniłem do taty, by upewnić się, czy wszystko z nim w porządku. Miałem 18 lat i myślałem tylko o sobie i tym co przyniesie kolejny dzień. Gdyby podobne wydarzenia miały teraz miejsce, byłbym przerażony będąc rodzicem.

ESPN: Byłeś kapitanem drużyny Red Star Belgrad, która zdobyła krajowy dublet, a następnie trafiłeś do Spartaka Moskwa w 2004 roku.
Vidić: - Spełniłem swoje marzenie w wieku 21 lat. Rozegrałem cztery bardzo dobre lata w Belgradzie. Zdobyłem nawet zwycięską bramkę w derbach z Partizanem. Chciałem wówczas wskoczyć do sektora naszych fanów i skakać z radości, ale siedzieli oni po przeciwnej stronie murawy.

ESPN FC: Dlaczego odszedłeś do Moskwy?
Vidić: - Potrzebowałem nowego wyzwania, chciałem się rozwijać. Miałem szansę transferu do Włoch, jednak Red Star nie zaakceptował oferty. Rosyjska liga była mocniejsza od serbskiej, więc był to krok do przodu. Rosja i Serbia są zbliżone kulturowo; grali tam zawodnicy z mojego kraju, którzy pomogli mi w aklimatyzacji. Grałem tam przez 1,5 roku. Właśnie tego potrzebowałem, było lepsze od transferu prosto do Anglii.

ESPN FC: Później zgłosił się po ciebie Liverpool, tak?
Vidić: - Tak, zamieniłem nawet parę słów z Rafą Benitezem: 'Cześć, jak się masz?' 'Dziękuję'. Moja żona jednak mówiła lepiej po angielsku i to ona rozmawiała z przedstawicielami Liverpoolu. Byli mną zainteresowani, lecz później zamilkli na parę tygodni.

W międzyczasie zadzwonili z Manchesteru United. Miałem więc do wyboru dwie oferty. Fergie zadzwonił do mnie, a rozmawiał z nim mój przyjaciel. Po raz pierwszy i zarazem jedyny, Fergie mówił do mnie bardzo wolno, zrozumiałem parę słów. Mówił, że lubi mój styl, wyjawił gdzie oglądał mnie w akcji i na jakiej pozycji będę grał. United załatwili wszystko bardzo szybko, transfer był sfinalizowany w przeciągu trzech dni.

Fergie odebrał mnie z hotelu Lowry kiedy przybyłem do Manchesteru i zabrał mnie do Radisson, gdzie zatrzymywali się piłkarze. Siedziałem przy stole z Louisem Sahą, Cristiano Ronaldo i Mikaelem Silvestrem. Byli przyjacielscy, jednak moje początki z drużyną nie należały do łatwych.

ESPN FC: Nie było łatwo dołączyć w połowie sezonu, w styczniu 2006 roku, kiedy twój sezon właśnie się skończył?

Vidić: - Gracze United rozpoczęli sezon 6 miesięcy wcześniej, nie ukończyłem nawet sezonu przygotowawczego. Nie byłem w pełni formy, nie byłem w pełni sił i nie grałem w lidze, gdzie było aż tak wiele sytuacji stykowych. Było więc ciężko przystosować się do sytuacji, zajęło mi to pół roku. Patrice Evra dołączył w tym samym czasie co ja. Nie byliśmy przygotowani na grę w United, ani fizycznie ani mentalnie. Treningi były dla nas dość ciężkie, było zimno.

ESPN FC: Przecież przyszedłeś do United z Moskwy!

Vidić: - Sezon w Rosji skończył się w listopadzie, później mieliśmy półtora miesięcy wolnego. Sezon przygotowawczy był w słonecznej Turcji. Nie było tak źle, nawet kiedy jest zimno świeci słońce. W Manchesterze chmury sięgały dość nisko.

Sir Alex posłał nas, aby zagrać w meczu rezerw z Blackburn. Zagraliśmy 45 minut, kiedy menedżer Rene Meulensteen zdjął nas z murawy mówiąc: 'Wystarczy!' Patrice i ja udaliśmy się pod prysznic, gdzie zadaliśmy sobie pytanie: 'Co my narobiliśmy decydując się na transfer tutaj? Będzie nam ciężko' Ludzie mówili: 'Kim są ci faceci?' Jeśli nie potrafią grać w rezerwach, jak mogą myśleć o grze w pierwszym składzie?' Był to naprawdę ciężki okres, jednak ciężko pracowaliśmy, poprawiliśmy swoje braki i ustabilizowaliśmy swoją pozycję. Dostaliśmy dobrą lekcję na początek. Musisz w życiu ciężko pracować.

ESPN FC: Przedarłeś się jednak do drużyny i wygrałeś Puchar Ligi.

Vidić: - Przystosowałem się i było już w porządku od kolejnego sezonu przygotowawczego. Nie mieliśmy zbyt obszernej kadry, a drużyna przechodziła transformację. Czasami fani nie byli zadowoleni ze stylu w jakim się prezentowaliśmy, czekali parę lat na trofeum. Ja, Patrice i Michael Carrick trafiliśmy do drużyny w tym samym roku. Carrick był niedoceniany; łącznik pomiędzy nami a napastnikami, ktoś kto przyniósł równowagę. Ma odpowiedni charakter dla klubu i drużyny, nigdy nie stawiał siebie ponad team. Ronaldo i Rooney dojrzewali, tak samo Rio.

ESPN FC: Dojrzali do drużyny, która zdobyła w 2007 roku mistrzostwo, a rok później dołożyli do tego Ligę Mistrzów, z Cristiano Ronaldo - który zgarną nagrodą dla najlepszego piłkarza w Europie.

Vidić: - Cristiano wyraźnie się rozwijał każdego tygodnia, wiem to gdyż trenowałem z nim codziennie. Rozwinąłem się dzięki temu. Jeśli mnie pokonał, widziałem to jako wyzwanie, by kolejnym razem nie zostać znowu pokonanym. Uczyłem się ciągle.

Cristiano ciężko pracował, zostawał po treningach, by ćwiczyć umiejętność gry obiema nogami. Ludzie myślą, że jego talent jest czymś naturalnym, jednak on ciężko pracował, by być tam gdzie jest w chwili obecnej. Spójrzcie na jego ciało. Był chudszy kiedy przybył do United. Rzadko łapie uraz, mimo że zawsze daje z siebie wszystko.

ESPN FC: Pamiętasz Paula Pogbę kiedy dołączył do pierwszego zespołu United?

Vidić: - Paul miał zaledwie 17 lat i już wtedy imponował swoją posturą i siłą, teraz jest bardzo dobry pod tym względem. Paul Scholes zaczął go testować, nie brakowało ostrych wejść, tak samo jak wtedy, kiedy pojawiłem się pierwszy raz na treningu. Scholes pokazywał wolę zwyciężania, dawał do zrozumienia, że nie jest to koleżeńskie kopanie tylko ciężka praca. To było coś w stylu 'kopnij mnie, a ci oddam'. Każdego dnia walczyliśmy, nie musieliśmy się przestawiać na tryb meczowy, gdyż zawsze byliśmy nabuzowani.

United mieli wielu graczy takich jak on, którzy lubili rywalizację. Oznaczało to, że byliśmy lepiej przygotowani, nawet bardziej niż niektóre z najlepszych drużyn, które posiadały w swoich szeregach świetnych piłkarzy, jednak nie tak samo głodnych zwycięstw jak my. Jechaliśmy na mecze w Lidze Mistrzów, czy to do Chelsea, Arsenalu i Liverpoolu, nie baliśmy się nikogo. Polecieliśmy do Barcelony na półfinałowe starcie i nie baliśmy się ich ani trochę. Byliśmy Manchesterem United, gotowym do walki z każdym. Jeśli chcieli podjąć się walki, walczyliśmy. Jeśli chcieli grać w piłkę, graliśmy.

ESPN FC: W tym półfinale z Barceloną, Scholes zdobył jedyną bramkę w dwumeczu.

Vidić: - Paul miał świetną wizję gry. W futbolu jedną z najtrudniejszą rzeczą jest zagrać prosty futbol, jednak Paul miał to opanowane do perfekcji. Widział już okazje na bramkę, zanim otrzymał podanie; szybko odgrywał, lub grał na dwa kontakty. Jeśli miał sytuacje strzelecką, nie wahał się. Jego skuteczność podań wynosiła około 85 procent co jest szalone dla pomocnika, jednak on ryzykował i zagrywał piłki do przodu, nie klepał bezsensownie. Miał świetne długie podania i strzały z dystansu, o czym przekonali się fani Barcelony w półfinale. Fani zwykli śpiewać: 'Paul Scholes, he scores goals'.

ESPN FC: Lubisz przyśpiewkę o sobie? 'Nemanja, wooah, he comes from Serbia, he'll f------ murder yer!'

Vidić: - Uwielbiam ją. Nie jest dla mnie czymś obraźliwym. Pokazuje respekt, jakim darzą mnie fani za moją pracę. Nie wiedziałem na początku, że chodzi o mnie w tej przyśpiewce, byłem skupiony na grze. Ktoś zapytał mnie czy ją słyszałem. Zapytałem o którą chodzi, a ten ktoś odpowiedział: 'Cóż, to trochę skomplikowane'.

Oczywiście nie jestem mordercą, ani też nie są nimi ludzie z Serbii, jednak doceniam to co fani śpiewają o mnie. To świetna przyśpiewka, zawsze miałem dobre relacje z fanami United. Są cierpliwi. Przybyłem z krajów, w którym kibice zwykli buczeć, kiedy nie wygrywasz od trzech spotkań. Fani United byli zawsze cierpliwi i wspierali nas.

Śpiewają również o swoich byłych piłkarzach, a nawet wtedy kiedy przegrywają. Przegraliśmy jedno z pierwszych spotkań, w których zagrałem, przeciwko Blackburn. Byłem zdruzgotany. Schodziłem do szatni, a kibice krzyczeli nasze imiona, powiedziano mi, żebym podszedł i podziękował im, gdyż nie rozegraliśmy dobrego spotkania. Doping wydawał się być lepszy w spotkaniach wyjazdowych; nigdy nie przestawali nas podnosić na duchu. Piłkarze tego potrzebują, potrzebują kogoś, kto natknie ich do parcia dalej, niż są w stanie sobie wyobrazić.

ESPN FC: Nie mogłeś iść już dalej, zdobyłeś w 2008 roku Mistrzostwo Anglii, Ligę Mistrzów i Klubowe Mistrzostwo Świata.

Vidić: - Finał w Moskwie był dla mnie wyjątkowy, gdyż wcześniej tam mieszkałem, był to dom mojego poprzedniego klubu. Nie wiedziałem nawet czy zagram w tym meczu. Przez dwa tygodnie byłem kontuzjowany i po raz pierwszy trenowałem na dzień przed finałem. Fergie podszedł do mnie i powiedział: 'Jak się czujesz?'

'W porządku' - odpowiedziałem.

'Możesz jutro zagrać?'

'Tak'

'Więc jutro zagrasz'

Brzmi to prosto, jednak nie byłem tego pewien. Byłem od dwóch tygodni poza grą, murawa była ciężka, a mecz nie należał do towarzyskich, był to w końcu finał Ligi Mistrzów. Dostałem zastrzyk przeciwbólowy na łydkę , naprawdę mocny antybiotyk. Byłem również naładowany adrenaliną.

ESPN FC: Miałeś również spięcie z Didierem Drogbą, który z tego powodu wyleciał z boiska.

[Śmiech] Zapomniałem o tym. Może byłem onieśmielony.

ESPN FC: No, dawaj...

Vidić: - Chciał mnie uderzyć, zareagował. Początkowo myślałem: 'Co on robi?' Byłem głupi, podobnie jak on. Nigdy z nim nie rozmawiałem od tego momentu. Co można powiedzieć poza tym, wygrałem Ligę Mistrzów tej nocy!

ESPN FC: Co powiedziałbyś graczowi, który zamierza przenieść się do Manchesteru United?

Vidić: - Pogoda nie jest rewelacyjna - to te wilgotne, nisko zawieszone chmury, są uciążliwe bardziej niż deszcz i do nich musisz się przystosować. Pada wystarczająco wiele, aby murawa była szybka.

United jest najlepszym klubem, w jakim można grać, co jest oczywiście najważniejszym czynnikiem. Możesz spędzić wiele czasu ze swoimi drużynami, gdyż wiele meczów rozgrywane jest dość blisko Manchesteru.

ESPN FC: Derby Manchesteru zyskały na znaczeniu od kiedy trafiłeś do United.


Vidić: - Po moim przybyciu do Manchesteru przegraliśmy z City. Nie grałem, jednak doznaliśmy porażki. To było trudne, w szatni panowała cisza po spotkaniu.

Pieniądze City zmieniły derby. Kupili Adebayora, Aguero Silvę. Wielkie pieniądze, wielcy piłkarze. City nie rywalizowali o mistrzostwo w momencie gdy przyszedłem do Anglii. Wygrali je zanim odszedłem.

Sprowadzili Teveza, dobrego gracza. Nie trenował ciężko, jednak zawsze dawał z siebie 100 procent w spotkaniach. Zdobywał ważne gole dla United. Nie powinniśmy o nim zapominać. Był pożyteczny dla drużyny, tak samo w szatni. Wygrał z nami Puchar Europy.

Nie byłem szczęśliwy, kiedy odszedł do City, nie zgadzałem się z tym, co zrobił, nie chciałem go stracić jako kolegi z drużyny. Wiedziałem, że będziemy musieli go pilnować, jednak nie rozmawiałem z nim, kiedy powstrzymywałem go na murawie. Nie rozmawiałbym nawet z moim bratem na murawie, najlepiej pozostawać wówczas profesjonalistą. Jednak później powiedziałbym: ' Cześć Carlos, jak się masz?' Nie możesz go zignorować, wygraliśmy wszystko razem.

ESPN FC: - Drogba, Aguero, Suarez, czy Torres - który z nich był najtrudniejszym przeciwnikiem?

Vidić: - Drogba nie dawał ci odpocząć ani na sekundę. Grał w drużynie, która grała przeciwko nam pressingiem bardziej, niż inne zespoły. Ciężko było grać przeciwko Drogbie, zwłaszcza na Stamford Bridge, gdzie murawa jest nieco mniejsza. Zawsze znajdował się w polu karnym, gdzie czuł się niczym ryba w wodzie.

Torres zawsze tworzył sytuacje strzeleckie, jednak Drogba był przy tobie cały mecz. Ludzie mówili mi: 'Miałeś ciężko w starciu z Torresem', jednak była to tylko gra, a historia urosła do wyższej rangi niż powinna. Wyszedłem do główki, jednak zmieniłem zdanie i chciałem podać do Edwina van der Sara. Źle oceniłem odległość. Torres był na lepszej pozycji i strzelił. Kilka razy trafiał przeciwko nam.

Adebayor również był ciężkim przeciwnikiem przez sześć miesięcy, ciężko grało się przeciw Robinowi van Persiemu. Jego lewa noga była niesamowita, rozrywał siatki. Heskey, Anichebe, było wielu wymagających rywali.

ESPN FC: W Europie podobnie. Chociażby Leo Messi. Dwukrotnie w finale Ligi Mistrzów.

Vidić: - To moje największe rozczarowania, zwłaszcza w Rzymie. My, lub Barcelona, którzy mieli zaczynali tworzyć wspaniałe dziedzictwo. Media zachwycały się nimi i pytały: 'Czy Man United będzie grał w piłkę, czy może zdecyduje się na kontrataki?'

ESPN FC: Przez 9 minut United grało w piłkę. Zaczęło się dobrze.

Vidić: - Tak, zmarnowaliśmy dwie dobre okazje, oni wyprowadzili kontrę i zdobyli bramkę. Od tego momentu spotkanie zmieniło się, oni byli w posiadaniu piłki, nie było to dla nas komfortowe. Mentalnie nie byliśmy odpowiednio silni, nie byliśmy na tyle mocni psychicznie, aby przejąć inicjatywę w tym meczu.

ESPN FC: Ale byliście najlepsi w Europie i na świecie.

Vidić: [Kręci głową] Wiem, wiem. Później zagraliśmy z Barcą na Wembley dwa lata później, jednak spotkanie z Rzymu frustruje mnie bardziej.

ESPN FC: Jak czułeś się będąc kapitanem United?

Vidić: - Neville był kontuzjowany i nie mógł grać. Potrzebowaliśmy kapitana na murawie. Mieliśmy liderów w szatni: Gary, Giggs, Scholes, Rooney, Rio, Patrice. Nie brakowało nam przywódców. Nie było łatwo dla mnie zostać kapitanem, jednak nie zmieniłem się od tego momentu, miałem wokół mnie piłkarzy, których potrzebowałem.

ESPN FC: Czy drużyna potrzebuje aż tak wielkich zmian od momentu odejścia Fergusona?

Vidić: - My sięgaliśmy po mistrzostwo.

ESPN FC: Czy liga była wówczas słabsza niż teraz? Jose Mourinho uważa, że tak...

Vidić: - Nie obchodzi mnie to, czy była, czy nie. Wygraliśmy ligę. Parę razy. Czego więcej mogliśmy dokonać? Czy potrzebowaliśmy zmian? O tym decydował menedżer. Jeśli jednak ja zajmę się trenerką, myślę że najważniejsze jest to, by wydobyć to co najlepsze ze swoich piłkarzy. Davidowi Moyesowi to się nie udało, on nie wydobył z nas to co najlepsze, a my z niego.

Sytuacja była smutna, doszło do zmian w zarządzaniu United, które pokazały, że praca w United jest bardzo, bardzo trudna, po tym jak jeden człowiek prowadził przez tak długi okres jedną drużynę. Wszystko po nim zostało w niezmienionym stanie, odniesienie sukcesu po jego odejściu było obsesją, jednak tak się nie stało. Jednak niedługo to nastąpi. United wrócą.

  Autor: espn.co.uk       Data ukazania: 05.05.2017       Tłumacz: 10wazzar10

Przeczytaj także inne wywiady:


Przejd> do góry strony