Cookies na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików Cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Jeżeli rozumiesz i akceptujesz powyższy fakt, kliknij w link obok. Jeżeli potrzebujesz więcej informacji, zapraszamy do zapoznania się z naszym działem "Polityka Cookies", klikając na link po prawej.

Akceptuj pliki Cookies

Więcej informacji

FA CUP

[Terminarz] [Strzelcy] [Asysty] [Kartki] [Relacje]


90' David Weir Quintion Fortune 23'
Cristiano Ronaldo 57'
Roy Keane 58'
Godzina: 18:30
Data: 19.02.2005 r.
Stadion: Goodison Park

Everton: Martyn - Hibbert, Yobo, Stubbs, Naysmith - Osman, Carsley, Arteta(79' Pistone), Kilbane - McFadden(68' Weir), Bent

Man Utd: Carroll - G Neville, Brown, Ferdinand, Heinze - Ronaldo, P Neville, Keane(80' Miller), Scholes - Fortune, Rooney

Do spotkania V rundy FA Cup z Evertonem, United przystępowali w roli faworyta jako obrońcy tego trofeum. Zwycięstwo w tym pucharowym meczu było przepustką do gry w kolejnej rundzie Pucharu Anglii. Mecz był niezwykle ciężki dla obu zespołów głównie ze względu na fatalny stan murawy na Goodison Park w Liverpoolu.

Warto wspomnieć, że 100 mecz w barwach MU rozegrał dzisiaj Rio Ferdinand zaś Wayne Rooney pierwszy raz od czasu przyjścia na Old Trafford miał okazję zagrać przeciwko swoim byłym kolegom na Goodison Park. Dzisiejszy mecz poprowadził pan Rob Styles.

Spotkanie lepiej rozpoczął Manchester United, który stosując krótkie podania lepiej radził sobie z fatalnym stanem murawy. Piłka rozgrywana była wolno właśnie ze względu na stan boiska. W pierwszych minutach na Goodison Park uwagę najbardziej zwracały okropne gwizdy kibiców Evertonu przy każdym kontakcie z piłką Rooney’a. Młody Anglik jednak nic sobie z tego nie robił i rozgrywał dobre zawody.

W 6 minucie pierwszy raz groźne zaatakowali gospodarze jednak Kilbane nie wykorzystał dobrego zagrania od McFaddena i wywalczył tylko rzut rożny. Kolejne minuty to chaotyczna walka o piłkę i kilka długich niecelnych podań z obu stron, na uwagę zasługuje dobra gra Heinze w tej części meczu.

W 12 minucie kolejny atak Evertonu i dobra interwencja Ferdinanda przy próbie strzału Osmana. Chwilę potem Rio kolejny raz interweniuje i mamy korner dla The Toffees, po którym obrońcy United szybko pozbawiają piłki napastnika gospodarzy Darrena Benta.

Od tego momentu nieznaczną przewagę osiągnęli gracze Manchesteru. Najpierw Rooney dostał dobrą piłkę od Cristiano Ronaldo ale sędzia odgwizdał spalonego w podobnej sytuacji znalazł się chwilę potem Fortune. W 16 minucie United cieszyli się z pierwszego rzutu rożnego nic jednak z tej akcji nie wyniknęło. 7 minut później Ronaldo po indywidualnej akcji oddaje strzał ale Nigel Martyn dobrze broni.

23 minuta i kibice MU mieli powody do radości bo Quinton Fortune zastępujący Ryana Giggsa zdobył prowadzenie dla swojego zespołu. Cristiano Ronaldo ograł Naysmitha dokładnie dośrodkował i Fortune głową wykończył całą akcję. MU prowadzi 1:0.

United chcieli pójść za ciosem i od razu zabrali się za kolejne akcje. Keane podawał do wychodzącego na pozycję Ronaldo niestety za mocno... Chwile później rzut rożny wykonuje Paul Scholes ale obrońcy Evertonu jakoś sobie radzą i wynik nie ulega zmianie.

Kolejne minuty to wyrównana gra z lekkim wskazaniem na United. Akcje podopiecznych Sir Alexa Fergusona są składniejsze widać dobre opanowanie piłki i kulturę gry Czerwonych Diabłów. W 33 minucie rzut wolny wykonuje Scholes, uderza bardzo silnie ale trafia w mur złożony z obrońców The Toffees.

Do 43 minuty przewagę miał Manchetser, nie potrafił jednak jej wykorzystać. Sytuacje miał miedzy innymi Wayne Rooney, który po rzucie wolnym wywalczył tylko rzut rożny. We wspomnianej 43 minucie pierwszą naprawdę dobrą akcję przeprowadzili gospodarze. Bent otrzymał prostopadłe podanie z głębi pola ale przegrał pojedynek sam na sam z Royem Carrollem.

Do końca pierwszej części spotkania nic się nie zmieniło. Manchester United prowadził do przerwy 1:0 po trafieniu Fortune’a. Trzeba przyznać, że było to prowadzenie zasłużone. Everton przeprowadził właściwie jedną akcję godną uwagi ale nie potrafił jej wykorzystać. United grali dokładniej i mądrzej czego efektem był wynik do przerwy.

Drugą połowę rozpoczął Manchester. Jednak już po chwili piłka znalazła się w posiadaniu The Toffees i Joseph Yobo groźnie uderzył głową, piłka jendak minęła bramkę Carrolla o około metr. W 49 minucie kolejną dobrą akcją popisał się Cristiano Ronaldo. Roy Keane wyłuskał piłkę w środkowej strefie odegrał do Crisa a ten z narożnika pola karnego kapitalnie uderzył, Nigel Martyn z trudem sparował piłkę na rzut rożny.

51 minuta i kolejna bardzo groźna akcja MU, Rooney będący w sytuacji sam na sam przegrywa pojedynek z Martynem. Wydawało się w tym momencie, że kolejne bramki dla MU są tylko kwestią czasu. W 55 minucie jeden z nielicznych strzałów na bramkę United, Roy Carroll jednak bez żadnego problemu złapał piłkę po uderzeniu Kilbane’a.

Chwilę potem Czerwone Diabły udokumentowały swoją przewagę i dobrą grę w tym meczu zdobywając bramkę na 2:0. Wszystko zaczęło się od faulu na Ronaldo. Do piłki podszedł Gabriel Heinze, zagrał do Scholesa ten uderzył na bramkę Martyna, bramkarz Evertonu ‘wypluł’ piłkę przed siebie a Cristiano Ronaldo był tam gdzie być powinien i dobił piłkę do bramki. Mamy 2:0 po golu rozgrywającego dobry mecz Ronaldo.

Zaraz po stracie bramki podrażnieni gospodarze chcieli doprowadzić do remisu lecz dośrodkowanie w pole karne MU pewnie chwyta Roy Carroll. W 59 minucie arbiter zawodów Rob Styles pierwszy raz sięgnął po żółtą kartkę, ukarany nią został kapitan MU Keano. W 63 minucie mieliśmy ładną akcję MU Scholes, Ronaldo, Rooney i ten ostatni nie zdołał pokonać bramkarza Evertonu.

W kolejnym minutach piłkarze obu zespołów nie pokazali nic specjalnego. Wyróżnić należy tylko akcję Rooney’a, Ronaldo i Scholesa, po której rudowłosy pomocnik Czerwonych Diabłów znalazł się w polu karnym The Toffes, obrońcy zdołali jednak powstrzymać Go przed oddaniem strzału. W 68 minucie mamy zmianę w Evertonie McFaddena zastępuje Weir.

W 69 minucie po rzucie rożnym dla Evertonu mieliśmy bardzo nieprzyjemną sytuację na boisku. Roy Carroll zostaje uderzony jakimś przedmiotem rzuconym z trybun. Bramkarz MU przed chwilę leżał na murawie zwijając się z bólu na szczęście Irlandczyk szybko się pozbierał i mógł kontynuować grę. Kibice Evertonu nie popisali się...

Gospodarze za wszelką cenę chcieli zdobyć przynajmniej jedną bramkę. Ich wysiłki nie przyniosły jednak żadnego skutku gdyż bardzo dobrze grała defensywa MU a także środkowi pomocnicy, którzy nie pozwalali na rozwinięcie skrzydeł Evertonowi. United prowadziło i kontrolowało grę, gospodarze nic nie mogli poradzić na dobrze grający zespół Sir Alexa Fergusona.

Na 10 minut przed końcem spotkania obaj trenerzy przeprowadzają po jednej roszadzie w składzie. W ekipie gospodarzy boisko opuszcza zmęczony Arteta a pojawia się Pistone, w MU plac gry opuścił Keane a okazję do pokazania się dostał Liam Miller. Obraz gry nie uległ zmianie, walka o piłkę w środkowej strefie i spotkanie powoli staje się nudne...

W 86 minucie jedna z ostatnich szans dla MU, Miller wywalczył rzut wolny w obrębie pola karnego do piłki podszedł Scholes jego uderzenie jednak powędrowało kilka dobrych metrów nad bramką strzeżoną przez Martyna.

Końcówka meczu to pokaz spokojnej gry w wykonaniu Manchesteru United. W 90 minucie korner dla MU bez żadnego skutku, a Weir przy okazji zapracował sobie na żółtą kartką. Minutę później jedna z ostatnich akcji gospodarzy zakończona fiaskiem. Gdy wydawało się sędzia zakończy spotkanie Wayne Rooney poderwał się do walki i popisał się świetnym rajdem zakończonym strzałem i dobrą interwencją Martyna.

Była to ostatnia akcja meczu. Rob Styles zakończył spotkanie Manchester United pokonał na Goodison Park Everton 2:0 i zagra w kolejnej rundzie FA Cup, a Sir Alex pewnie już myśli o następnym meczu z AC Milanem!


Archiwum relacji


Sezon 2016/2017

Sezon 2015/2016

Sezon 2014/2015

Sezon 2013/2014

Sezon 2012/2013

Sezon 2011/2012

Sezon 2010/2011

Sezon 2009/2010

Sezon 2008/2009

Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Sezon 2005/2006

Sezon 2004/2005



Przejd> do góry strony