Cookies na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików Cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Jeżeli rozumiesz i akceptujesz powyższy fakt, kliknij w link obok. Jeżeli potrzebujesz więcej informacji, zapraszamy do zapoznania się z naszym działem "Polityka Cookies", klikając na link po prawej.

Akceptuj pliki Cookies

Więcej informacji

FA CUP

[Terminarz] [Strzelcy] [Asysty] [Kartki] [Relacje]


7' Louis Saha
23' Giuseppe Rossi
53' Kieran Richardson
68' Ryan Giggs
90' Guiseppe Rossi
Darren Stride 33'
Godzina: 21:00
Data: 18.01.2006 r.
Stadion: Old Trafford

Man Utd: Howard - Bardsley, Pique, Brown(62' Ferdinand), Silvestre - Solskjaer, Fletcher(62' Giggs), O'Shea(62' Neville), Richardson - Rossi, Saha

Burton: Deeney - Sedgemore, Tinson, Austin, Corbett - Hall(73' Webster), Stride, Ducros, Gilroy(87' Henshaw) - Shaw(27' Anderson), Harrad

Manchester United pewnie awansował do kolejnej – IV rundy Pucharu Anglii, pokonując na Old Trafford rewelacyjne w pierwszym spotkaniu Burton Albion 5:0. Tak rewelacyjne, że do rozstrzygnięcia kto będzie grał dalej potrzebne rewanżowe spotkanie. Na szczęście United tym razem „nie dali plamy” i poradzili sobie. Nie po raz pierwszy dobrze w meczu seniorów spisał się Giuseppe Rossi, który dzisiaj zdobył dwie bramki i asystował przy dwóch innych trafieniach.

Czerwone Diabły przystąpiły do tego spotkania w umiarkowanym składzie. W formacji defensywnej mecz rozpoczęła dwójka obiecujących młodych obrońców United – Gerard Pique i Philip Bardsley. Po raz kolejny Sir Alex Ferguson szansę na pokazanie swoich umiejętności w pomocy dał John’owi O’Shea, którego na skrzydłach wspomagać mieli Kearan Richardson i Ole Gunnar Solskjear. Natomiast w ataku znowu mogliśmy oglądać duet napastników Rossi – Saha. Z pewnością dużym zaskoczeniem dla kibiców był brak Vidica, którego debiut przepowiadany był właśnie na dzisiejszy wieczór. Z kolei w drużynie Burton bez większych zmian.

Kibice na Old Trafford choć wielkich powodów do radości ostatnio nie mają, to bardzo ciepło przyjęli swoich ulubieńców. Zwolennicy Burton również dawali o sobie znać od samego początku. Spotkanie z dużym animuszem rozpoczęli gospodarze, chcąc się zrehabilitować za ostatnie nienajlepsze występy. Jednak gracze Burton, chaotycznie bo chaotycznie, ale bronią się. W 4 minucie popisali się dobrze przeprowadzoną akcją, ale równie dobrze ustawiony był Tim Howard.

Czerwone Diabły szybko odpowiadają i już od siódmej minuty spotkania prowadzą. Bramkę na 1:0 zdobył bardzo dobrze dysponowany w ostatnim czasie Louis Saha. Francuz trafia do siatki z dziewięciu metrów gości lewą nogą po dośrodkowanie z lewej strony boiska Karana Richardsona. Również duże słowa uznania należą się Gerardowi Pique, który dojrzał wychodzącego na pozycję Richardsona i posłał mu dokładną prostopadłą piłkę. Świetny początek meczu. Richardson próbował pójść za ciosem, jednak jego uderzenie kilka chwil później zablokowane przez jednego z graczy Burton.

W 10 minucie „odgryźć” próbowali się goście. Najpierw szczęścia próbował Keith Gilroy, ale piłka po jego strzale została zablokowana przez Wesa Browna, poprawić partnera próbował Chris Hall, jednak Tim Howard po raz kolejny był tam gdzie być powinien. Dziesięć minut później Manchester United podwyższa na 2:0. Drugą bramkę dla gospodarzy zdobywa głową młodziutki Włoch – Rossi, który wykorzystuje dobre dośrodkowanie z lewej strony pola karnego Michaela Silvestre’a.

Niestety Burton w 27 minucie traci jednego z zawodników, powodem oczywiście kontuzja. Shaw zostaje szybko zmieniony przez Andersona. To z pewnością wcale nie pomogło gościom, którzy i tak stracili sporo ze swojej determinacji po dwóch stosunkowo szybko straconych bramkach. Diabły kontrolują całkowicie sytuację na boisku. 15 minut później przypomniał o swojej obecności bramkarzowi Burton – Saul’oqi Deeney’owi Rossi, który strzałem z dwudziestu metrów próbował go zaskoczyć, jednak tym razem goalkeeper okazał się lepszy.

Arbiter do 45 minut gry doliczył tylko jedną minutę. Podsumowując pierwszą cześć meczu można jednoznacznie stwierdzić, że pokazała ona mecz do jednej bramki. Wszyscy zawodnicy United wyglądali na bardzo zdeterminowanych i walczących o każdą piłkę. Jednak na wyróżnienie zasługuje postawa Ole Solskjeara, który powoli wydaje się wracać do swojej pamiętnej dyspozycji sprzed lat.

Obie drużyny po przerwie z szatni wyszły w takich samych składach. Tym razem od środka rozpoczęli goście, jednak na nic to się zdało, bo kilka chwil później Manchester United znowu przejmuje kontrolę na boisku. Czego efektem jest kolejny, bo już trzeci gol dla Diabłów, a jego zdobywcą Keran Richardson. Popisał się on świetnym strzałem z 25 metrów, a asystę przy tym trafieniu może zaliczyć Rossi, który fenomenalnie podał piłkę Anglikowi.

Mimo niekorzystnego rezultatu Burton nie dawało za wygraną, w 57 minucie na strzał z 25 metrów zdecydował się Andrew Ducros, ale uderzenie to zablokowane przez Darrena Fletchera. W końcu Ferguson decyduje się na zmianę i to od razu potrójną, boisko w 62 minucie opuszczają Brown, O’Shea i Fletcher. W ich miejsca kolejno Gary Neville, Rio Ferdinand i Ryan Giggs.

Tempo spotkania wyraźnie spadło, Burton nie gra już z takim zaangażowaniem, natomiast gracze z Manchesteru pewnie kontrolują grę i nie dają żadnych szans gościom. Tymczasem po składnej akcji pada kolejny gol dla Czerwonych Diabłów autorstwa Ryana Giggsa. Walijczyk popisuje się strzałem z 16 metrów prawą nogą, podawał mu nie kto inny jak Giuseppe Rossi.

W 75 minucie strzał na bramkę Red Devils Sauna Harrada, ale Howard grał dziś bardzo pewnie. Dwie minuty później znowu Rossi decyduje się na uderzenie, ale piłka podobnie jak wcześniej w rękach bramkarza gości. W 81 minucie Gary Neville włączył się do akcji ofensywnej i również spróbował swoich umiejętności strzeleckich i nie trafił w bramkę…

Co nie udało się Neville’owi to świetnie dzisiaj wychodzi młodemu Włochowi. Rossi w 91 minucie zdobywa dzisiaj swoją drugą i piątą dla Diabłów bramkę. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Giggsa i niezbyt udanym wybiciu piłki przez jednego z obrońców Burton do piłki dopadł Giuseppe i bez większych problemów umieścił piłkę w siatce. Do regulaminowego czasu gry sędzia doliczył trzy minuty.


Archiwum relacji


Sezon 2016/2017

Sezon 2015/2016

Sezon 2014/2015

Sezon 2013/2014

Sezon 2012/2013

Sezon 2011/2012

Sezon 2010/2011

Sezon 2009/2010

Sezon 2008/2009

Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Sezon 2005/2006

Sezon 2004/2005



Przejd> do góry strony